Świadectwo Miłosierdzia

Jezu ufam Tobie

“Im więcej kto opuszczony z tym większą miłością służyć mu trzeba, bo samego Pana Jezusa w osobie tego ubogiego ratujemy.”

Św. Brat Albert

<< LECZ KTO WYTRWA DO KOŃCA, TEN BĘDZIE ZBAWIONY >> Mt 10,22
„… to Bóg, który właśnie Ciebie szuka, Ciebie, który może teraz wątpisz w te słowa…”

Zapraszamy do przeczytania tego świadectwa i niech ono poruszy Twoje serce, byś sercem uwierzył… w Świętych obcowanie.

ŚWIADECTWO MIŁOSIERDZIA

Chcę przytoczyć świadectwo, którym pewien kapłan podzielił się z naszymi siostrami w Krakowie-Łagiewnikach. Ukazuje ono w zadziwiający sposób czym jest Boże miłosierdzie, kim jest nasz Bóg. Kapłan ten wybrał się, by odwiedzić chorą osobę w szpitalu. Na korytarzu spotkał siostrę zakonną, która poprosiła go, by poszedł do innego chorego człowieka bliskiego śmierci, by porozmawiać z nim, pomodlić się i doprowadzić go do skorzystania z sakramentu pojednania. Poinformowała go, że już kilku kapłanów odwiedziło tego chorego, ale za każdym razem wzbraniał się przed spowiedzią. Siostra ta jednak dodawała odwagi temu kapłanowi mówiąc, że ona będzie modliła się w jego intencji czekając na korytarzu. Niestety i tym razem kapłan po krótkiej rozmowie z chorym, wyszedł z jego sali bez osiągnięcia zamierzonego skutku. O spowiedzi nie mogło być mowy. Ksiądz przekazał siostrze, że niestety nie udało się i był gotowy odejść, ale ona namówiła go by spróbował jeszcze raz.

Kapłan dał się przekonać. Wszedł ponownie do sali i zapytał chorego, czy może się przy nim pomodlić. Nieoczekiwanie chory zgodził się. Kapłan wybrał modlitwę słowami Koronki do Bożego Miłosierdzia. Kiedy doszedł do słów „miej miłosierdzie dla nas i całego świata” chory nagle powiedział: „dla mnie nie ma miłosierdzia… to, co zrobiłem nie może być przebaczone”. Kapłan poprosił, by powiedział coś więcej. Chory zaczął opowiadać, że jako młody człowiek był dróżnikiem i jego zadaniem na stacji kolejowej było spuszczać rampę, kiedy przejeżdżał pociąg. Ponieważ miał problemy z alkoholem i tego dnia akurat był pijany, nie zamknął rampy na czas i pociąg uderzył w przejeżdżający przez tory samochód. W wyniku zderzenia zginęli rodzice z dwójką dzieci. Gdy skończył opowiadać, powtórzył: „to nie może być przebaczone”. Kapłan zapytał go, o czas i miejsce tego wydarzenia. Gdy usłyszał, gdzie i kiedy się to stało odpowiedział choremu, że to była jego rodzina: jego rodzice i rodzeństwo i że on jako jedyny ocalał, bo wtedy nie było go z nimi. Powiedział, że on jest jedyną osobą, która może mu to wybaczyć – jako członek tej rodziny i jako kapłan – Chrystusowym przebaczeniem. Chory, do głębi poruszony tym wyznaniem, zgodził się na spowiedź. Otrzymał rozgrzeszenie, a wkrótce potem zmarł. Ten kapłan chciał się dowiedzieć, które siostry pracują w tym szpitalu, z jakiego zgromadzenia. Ku jego zaskoczeniu okazało się, że żadne zgromadzenie nie podejmuje posługi w tym szpitalu. Nie potrafił tego zrozumieć. Kiedy jednak pewnego dnia zobaczył obraz św. Faustyny rozpoznał ją jako tę siostrę, która zatrzymała go w szpitalu i poprosiła o tę posługę.

Czasem możemy się z tym spotkać, że ktoś mówi podobnie jak ten chory ze świadectwa, które przytoczyłam, że dla niego już się wszystko skończyło, że dla niego już nie ma przyszłości, że coś co zrobił nie może być przebaczone. Myślę sobie wtedy, że to nie Pan Bóg jest tym, który nie może przebaczyć, ale ten człowiek zmaga się sam ze sobą, że to on nie potrafi sobie przebaczyć. Takie słowa, takie myśli nigdy nie pochodzą od Pana Boga. To zły duch chce nas doprowadzić do utraty nadziei, do rozpaczy. Pan Bóg nigdy nie jest zmęczony nami, zniechęcony naszym grzechem, On szuka nas do końca, dla Niego każdy człowiek jest ważny. Nie ma osób, które się dla Niego nie liczą. Pan Bóg jest tym, który chce nam okazywać miłosierdzie, chce nas uzdrawiać. On chce nas przyjąć do siebie i nie tylko dać lepsze życie, ale pełnię życia w  pokoju i radości serca. I widzimy też jak często to czyni przez pośrednictwo św. Faustyny, tak jak w tej przytoczonej historii.

Niech ten przykład pozwoli nam wejść w tajemnicę Boga szukającego zagubionej duszy. Miłosierdzie, to owoc miłości Boga; to Bóg, który właśnie Ciebie szuka, Ciebie, który może teraz wątpisz w te słowa. Może doświadczasz teraz choroby, może cierpisz przez czyjś grzech, a może przez swój własny… To świadectwo jest dla Ciebie, dla Ciebie i dla mnie abyśmy otwarli serca na Boga, by On mógł działać z mocą i przemieniać nas.

Siostro a jak Siostra doświadcza tego miłosierdzia?

– Codziennie. Dla mnie miłosierdzie to jest relacja z Jezusem Miłosiernym, z konkretną Osobą, która mnie codziennie przyjmuje, codziennie wyznaje mi miłość, codziennie mówi do mnie. To Jezus, który mnie słucha i którego ja uczę się słuchać i coraz bardziej ufać Mu i pozwolić Mu się prowadzić. „Jezu, ufam Tobie” – niech ta krótka modlitwa będzie drogowskazem w naszej codzienności, bo ona wyprowadza nas z naszych ograniczeń i otwiera drzwi Panu Bogu, by z mocą działał w naszym życiu.

S. Donata Farbaniec, Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, Narodowe Sanktuarium Świętego Jana Pawła II, Waszyngton, USA.

Zobacz również…

PACZKA ŚWIĄTECZNA

PACZKA ŚWIĄTECZNA

Kochani, zbliża się czas Świąt Wielkiej Nocy, dzień Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Niech ten czas,...

Adres siedziby:

ul. Piłsudskiego  1
42-310 Żarki

NIP: 5771975050
Regon: 242925609
KRS: 0000419808

Chcesz nas wesprzeć finansowo?

Każda złotówka może mieć wartość miliona.

Bank PKO BP :
PL 18 1020 2498 0000 8002 0490 5487
KOD SWIFT (przelewy zagraniczne) – BPKOPLPW

0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu